BiznesMag nr 1. 14 stycznia 2005

Wersja tekstowa nie jest wersją pełną: niedostępny jest Dodatek BM, reklamy, dział "Z ostatniej chwili..." oraz większość pozycji z działu "MiszMasz" (m.in. konkurs). Nie zawiera również tabel i wykresów.

  powrót do strony głównej           

Edytorial
   
Trzymają państwo w ręku pierwszy numer BiznesMaga - magazynu o tematyce ekonomicznej. Jako redakcja, postawiliśmy sobie za cel pomoc w podniesieniu poziomu dreamlandzkiej gospodarki. Będziemy wspierać wszystkie działania, zmierzające do wzmocnienia gospodarki, zarówno te rządowe, jak i inicjatywy małych i średnich przedsiębiorstw. Mamy nadzieję, że również nasi czytelnicy przyłączą się do współpracy i wspólnie uda nam się naprawić tę nieco kulejącą obecnie dziedzinę naszego wirtualnego życia. W pierwszym numerze zamieszczamy próbę opisu najbliższej przyszłości dreamlandzkiej gospodarki, w czym widzimy szanse na poprawę obecnego stanu, gdzie czyhają zagrożenia. Prezentujemy również analizę wyników ankiety CIBOPu, przybliżającą nam wszystkim obraz gospodarki widziany oczami Dreamlandczyków. W dziale “systemy”, prezentować będziemy automatyczne wynalazki wspomagające gospodarkę; na pierwszy ogień - CRIP. Na koniec prezentujemy państwu historyjki, jak to znani i lubiani Dreamlandczycy zarabiali swoje pierwsze pieniądze. W odpowiedziach nowi obywatele mogą znaleźć wiele wskazówek jak zdobyć pierwszego dreama. Tak więc serdecznie zapraszam do lektury, a jako, że jest to pierwszy numer, z niecierpliwością czekamy na państwa opinie i wskazówki!

 Maryusheck        

 
 
 

Gospodarka z koroną w tle

 
Dreamlandzka gospodarka jest zawieszona w próżni. Wydaje się być w stanie wyczekiwania... Tylko na co czeka nasza gospodarka?
 
O gospodarce Dreamlandu nie sposób mówić pomijając sprawę zautomatyzowanego systemu na kształt Triglavu. Z wypowiedzi diuka Eryka wynika, że KSI myśli o stworzeniu systemu, ale nie przewiduje jego wprowadzenia w najbliższym czasie. Dreamlandzka gospodarka trwa więc w swoistym zawieszeniu wyczekując na jakikolwiek znak od osób odpowiedzialnych za taki stan. Czy nie powinniśmy więc stworzyć jakiegoś organizmu zastępczego, który pomógłby nam rozruszać tę skostniałą gałąź dreamlandzkiej rzeczywistości? System bez bezsensownego klikania imitującego pracę robotników (argument, że osoby nie nadające się do niczego poza klikaniem miałyby wreszcie zarobek mnie zupełnie nie przekonuje – tacy ludzie w v-państwie nie są przecież potrzebni, tu nie ma przymusowości, o czym była mowa już niejednokrotnie, chociażby w artykule E. Kriega w dwutygodniku O.K.N.O.), oparty na zasadach wolnego rynku. Pomysłów jest wiele; od decyzji podejmowanych na najwyższym szczeblu, bo na Dworze Królewskim, do głosów pojedynczych mieszkańców, zgłaszających pomysły, które przyczyniłyby się do rozwoju gospodarki. Po pierwsze jednak, czy jest sens tworzyć coś tymczasowego? Czy nie lepiej od razu skierować całe nasze siły w stronę tworzenia jednego wielkiego systemu gospodarczego na kształt Triglavu? Jeśli na przykład Królewskie Służby Informatyczne (jako organizacja o największym potencjale w tego typu działaniach) zdecydowałyby się na pracę nad stworzeniem systemu, społeczeństwo na pewno chętnie by pomogło. Z drugiej strony jednak mieszkańcy Dreamlandu są zniesmaczeni wynikami prac tworzenia systemu, mają dość (o tym jak przebiegały prace nad stworzeniem Triglavu przeczytać można na stronie 6 tego numeru BM). Proponujemy więc stworzyć podwaliny pod system, zainteresować gospodarką jak największą grupę ludzi. Na razie musimy bawić się w to sami, bez zautomatyzowanego systemu. W każdej zabawie jednak potrzebne są jakieś reguły. 

Potrzeba matką gospodarki 

System nigdy nie zadziała w pełni, gdy na rynku nie pojawią się określone potrzeby. Bo przecież produkt czy usługa nie jest wprowadzana dla samego istnienia na rynku (tak, jak to przeważnie odbywa się teraz), tylko jest odpowiedzią producentów na potrzeby klientów. Na rynku występują potrzeby (np. brakuje dobrej firmy tworzącej strony www na zamówienie – branża warta kilka tysięcy dreamów, brakuje również usługodawców w zakresie kartografii itp.). Firmy zaspokajające te realne potrzeby (a nie zmyślone – jak np. sztuczny obowiązek spożywania posiłków) mogą zarobić najwięcej – muszą tylko bezbłędnie określić czego dziś potrzebuje klient (nie potrzebuje na przykład pięciu agencji reklamowych, mogących się pochwalić jedynie pustymi tablicami ogłoszeniowymi). Reszta przedsiębiorców musi czekać na wprowadzenie odgórnych dyrektyw, wprowadzanych określone obowiązki dla mieszkańców. Skoro jednak istnieją potrzeby, i to niezaspokojone, to czy jest sens wprowadzać sztucznie nowe? Jeśli będą wprowadzane mądrze i z umiarem, proces ten może być korzystny, bowiem obecnie istniejące na rynku produkty (z nielicznymi wyjątkami) wydają się spełniać jedynie zadanie podniesienia prestiżu klientów (po-siadanie willi, samochodu). Z kupna nie wynika żadna wymierna korzyść. Aby gospodarka miała się rozwijać potrzebna jest więc zmiana tego stanu. 

Jak wykształcić potrzeby? 

Można to zrobić odgórnie poprzez akty prawne, wydawane na najwyższych szczeblach władzy. I tak najłatwiej byłoby stworzyć określone obowiązki dla społeczeństwa: żywienia się (być może w Weblandzie już niedługo taki obowiązek wejdzie w życie - wg sondy CIBOPu 71% Dreamlandczyków zgadza się na wprowadzenie obowiązku żywienia), posiadania domu/mieszkania, korzystanie ze środków transportu itp. Taki właśnie cel przyświeca twórcom zamówień dworskich. Postaramy się teraz przybliżyć państwu założenia tego pomysłu.

Zamówienia dworskie

Czego będą dotyczyć zamówienia? Tak jak w przypadku systemu gospodarczego - podstawą systemu zamówień dworskich ma być żywność - tłumaczy Edward Krieg, Marszałek Dworu odpowiedzialny za wprowadzenie przetargów - Następnym krokiem będą prawdopodobnie zamówienia związane z bieżącym remontowaniem gmachów Miasta Królewskiego. Pierwsze przetargi ogłoszone być mają w początkowych miesiącach tego roku, być może już w lutym – według obecnych założeń przedsiębiorcy będą mieli jeden miesiąc na przygotowanie oferty – począwszy od daty ogłoszenia. Kolejne przetargi odbywać się będą co trzy miesiące. Obecnie trwają jeszcze prace przygotowawcze, tak, by wszystko było dopięte na ostatni guzik. Ile przedsiębiorcy będą mogli zarobić? Zarówno król Artur I Piotr jak i Marszałek Dworu wymigują się od odpowiedzi – mówią, że za wcześnie by to jednoznacznie stwierdzić. Z nieoficjalnych źródeł jednak dowiedzieliśmy się, że w grę wchodzą kwoty nawet do 1000d. Biorąc pod uwagę fakt, że obecnie produkcja nie wymaga żadnych kosztów, zyski mogą być naprawdę duże. Jest więc o co się bić. Mimo, że twórcom pomysłu zależy na uproszczonych procedurach, to walka wcale nie będzie taka łatwa. W chwili składania oferty będzie trzeba złożyć wszystkie wymagane dokumenty - w tym odpisy umów z firmami, które współuczestniczą w wykonaniu zamówienia - wyjaśnia Krieg - to także na ich podstawie Komisja decydować będzie o wyniku przetargu. Uzyskamy jednak daleko idącą pomoc – jak zapewnia Artur I Piotr, przed ogłoszeniem przetargu Dwór chce opublikować wzory wszystkich umów, potrzebnych w procesie przygotowywania oferty. A kto dokona ostatecznego wyboru? Przewodniczącym komisji przetargowej będzie Marszałek Dworu, obok niego zasiądzie Lord Skarbnik i osoba wyznaczona przez Ministerstwo Finansów i Gospodarki – np. sam minister. Obecnie więc w skład komisji wchodziliby: Edward diuk Krieg, sir Patrick Christian van Hadden i sir Albon. 

Jak wprowadzić koszty

Co zrobić, by prowadzenie firmy nie ograniczało się tylko do badania potrzeb klientów i wprowadzania na rynek produktów trafiających w ich gusta (choć to i tak w Dreamlandzie jest trudne)? Bycie przedsiębiorcą powinno wymagać umiejętności zarządzania, zestawiania zysków i strat tak, by firma wychodziła na plus. Bez względu na inne założenia, firma musi ponosić koszty swojej działalności. Tu mogłaby sprawdzić się koncepcja tworzenia przemysłu od korony drzewa, nie od jego korzeni. Tak więc najpierw nie powstawałyby kopalnie i pola uprawne lecz producenci dóbr gotowych do sprzedaży końcowemu nabywcy. I tak na przykład na rynku pojawi się potrzeba transportu. Powstają firmy transportowe, posiadające kilka samochodów dostawczych – uzyskują spore zyski, ponieważ nie ponoszą żadnych kosztów. Po jakimś czasie zachęcone dużymi dochodami w tej branży pojawiają się salony samo-chodowe z gotową ofertą samochodów dostawczych. Firmy transportowe ponoszą więc już koszty, ponieważ muszą kupować samochody. Widząc, że salon samochodów odnosi spore korzyści, na rynek decyduje się wejść firma produkująca samochody, by zagarnąć część dochodów. Potem tworzą się producenci podzespołów, stacje benzynowe itp. a wszystko się kończy w chwili, gdy łańcuszek dojdzie do wydobycia surowców (kwestia złóż powinna być jak najszybciej uregulowana, ustalić należy gdzie i w jakiej ilości występują poszczególne surowce). W takiej koncepcji nadrzędną jest zasada, że dopóki nikt nie oferuje jakiegoś dobra na sprzedaż, możemy sobie je z powodzeniem zmyślić. Oczywiście wiele jest tu jeszcze czynników do ustalenia, ale w ogólnym zarysie taki plan mógłby być z powodzeniem wprowadzony. Czy jesteśmy jednak w stanie to zorganizować bez użycia zautomatyzowanego systemu? Uważam, że tak. Dodatkowo, główną platformą rozmów między kontrahentami będą listy elektroniczne, co zaowocuje zacieśnieniem się więzi między przedsiębiorcami, w przeciwieństwie do bezosobowych tabelek zautomatyzowanego systemu gospodarczego. Będzie to wymagać większych umiejętności negocjacji, być może nawet pomoże w podniesieniu umiejętności interpersonalnych mieszkańców naszej pięknej krainy marzeń.

 
 
 
 
CR, duże I, małe p.
  
W CRIPie zarejestrowanych jest 49 instytucji i tylko 21 firm. Asymetria pogłębia się jeszcze, gdy weźmiemy pod uwagę tylko te firmy, które spełniają wszystkie wymogi wpisu do Rejestru.
  
Centralny Rejestr Instytucji i Przedsiębiorstw, wprowadzony 7 sierpnia 2004 roku, jest następcą wycofanego wcześniej Centralnego Rejestru Firm. Dodatkowo rozszerzony został o spis instytucji. 

Warto się zapisać

Rejestrując swoją firmę nie tracimy nic. Wpis jest oczywiście darmowy (choć może i szkoda), korzyści natomiast są duże. Przede wszystkim firma uzyskuje osobowość prawną i jest od tej pory pełnoprawnym podmiotem gospodarczym. To niezbędne, by mogła założyć odrębne konto w CBD. Niezbędne również do tego, by stać się wiarygodnym partnerem biznesowym. Ważną, jeśli nie najważniejszą korzyścią jest jednak darmowa reklama w chyba najczęściej odwiedzanym spisie linków.

Linkownia

Dzięki opcji wygodnego segregowania mamy możliwość odnalezienia interesującej nas branży (choć przy obecnej liczbie wpisów odnalezienie czegokolwiek nie stanowi większego problemu). Możliwość podziału spisu ze względu na prowincje, pozwala nam z kolei ocenić aktywność gospodarczą ich obywateli. Tu prowadzi Webland z 12 firmami, później Surmala (5 firm, z których aż 4 z branży wydawniczej!), Morland - 3, Solardia z jedną "firmą". Stawkę zamyka Furlandia, gdzie żaden przedsiębiorca nie odważył się umiejscowić siedziby swojej firmy.

Rzetelność informacji

Niestety CRIP nie jest doskonały. Mimo zapewnień w elektronicznym potwierdzeniu odbioru wniosku, o tym, że każde zgłoszenie zostanie zbadane przez "odpowiedniego urzędnika" w Rejestrze pojawiają się firmy nie spełniające wymogów zawartych w Dekrecie Królewskim o CRIPie z 8 sierpnia 2004 roku (pełny tekst dekretu dostępny jest w Dodatku). Wg DK odpowiedzialni za taki stan są namiestnicy poszczególnych prowincji (jeśli prawo wewnętrzne nie stanowi inaczej - w Weblandzie na przykład jest to Minister Gospodarki). Dekret mówi o konieczności posiadania strony internetowej. Tego wymogu nie spełniają 4 firmy (tu zaliczyliśmy też strony internetowe, które nie mają nic wspólnego z Dreamlandem). Zaporowym dla większości firm wydaje się być zapis o konieczności posiadania nieruchomości wykorzystanej jako siedziba firmy. Tej przeszkody nie pokonała prawie połowa (10) z zarejestrowanych przedsiębiorstw, bowiem jedynie nazwa prowincji w polu "siedziba" nie wystarcza. Przyczyną takiego stanu rzeczy może być brak funduszy na początku działalności oraz niewłaściwe zarządzanie miastami. O ile pierwsza bariera jest do przejścia, o tyle z drugą mogą być poważne problemy, a jej pokonanie nie zależy już tylko od początkującego przedsiębiorcy. Główną przeszkodą jest brak map w miastach, a jeśli już one są, to złożone zamówienie na kupno działki w większości przypadków pozostaje bez echa. Być może więc większa skrupulatność urzędników odpowiedzialnych za weryfikację wpisów pomogłaby nawet w rozwoju miast.

 
 
 
 
Ankieta CIBOPu: Plegolal i Webland na szczycie
  
1/3 społeczeństwa interesuje się gospodarką, polityka wciąż jest najliczniej reprezentowaną płaszczyzną.
  
Webland deklasuje inne prowincje 

Dokładnie połowa (15 respondentów) wskazała Republikę Weblandu jako najbardziej rozwiniętą gospodarczo część Dreamlandu. Co ważne, nie tylko Weblandczycy głosowali na swoją prowincję - jest to również ocena innych mieszkańców. Jak duża jest różnica może ilustrować fakt, że druga w rankingu Solardia zebrała tylko 2 głosy! Surmali natomiast nie wskazał nikt, co oznacza, że hrabia Sted Asketil ma przed sobą bardzo dużo pracy. Ale nie tylko on, bowiem pozostałe prowincje zebrały zaledwie po jednym głosie. Druga najczęściej zaznaczana odpowiedź mówi o tym, że prowincje nie różnią się pod tym względem - tu nasuwa się stwierdzenie, że wszędzie jest tak samo źle...

Dominacja Plegolalu i DreamBudu

Bezapelacyjnymi zwycięzcami w dziedzinie rozpoznawalności marek zostały dwie firmy z zupełnie odmiennych branż - wydawniczej i budowlanej. O ile pozycja Wydawnictwa Plegolal nie dziwi (46,7% w badaniu spontanicznym i 83,4% we wspomaganym) i utrzymuje się od długiego czasu (pierwsze miejsce w subiektywnym rankingu firm w specjalnym numerze Tygodnika Morlandzkiego o gospodarce wydanym 23 sierpnia 2002), to DreamBud znalazł się na tak wysokim miejscu dość niespodziewanie. Czemu to zawdzięcza? W największym stopniu prawdopodobnie dobrej pro-mocji poprzez sport. Nie bez znaczenia jest jeszcze jeden czynnik. Otóż, jak wskazują wyniki badania wspomaganego, nazwę przedsiębiorstwa warto zacząć od słówka "dream" - 4 z 5 pierwszych firm (między innymi właśnie DreamBud) skorzystały z tej prostej metody - to bardzo pomogło. Panu Pietraczukowi również. Mógłby być zadowolony z wyników badań: jego już od dawna nieistniejące firmy (ich strony są jeszcze w sieci! www.dpf.prv.pl) Dreamportal i DPF Bank Komercyjny znalazły się bardzo wysoko (w badaniu wspomaganym odpowiednio 3 i 5 miejsce). Pozycje te zawdzięcza głównie dobrej pamięci starszych obywateli, którzy w tym badaniu byli wyjątkowo licznie reprezentowani (bo trzeba dodać, że starzejemy się: 63,4% ankietowanych może pochwalić się stażem powyżej dwóch lat, 1/3 powyżej trzech). Nas, jako redakcję BM, cieszy dobra pozycja właściciela naszego wydawcy - firmy m-Group. Nieźle też wypadają gazety. Występuje tu prosta zależność: im częściej wydawana jest gazeta, tym tytuł lepiej zapada w pamięć, więc w badaniu ankietowani częściej wskazują wydawcę.

Urzędnicy nie biorą

Badanie uwidacznia jak silna jest asymetria między budżetówką, a sektorem prywatnym (w CRIPie zarejestrowanych jest 49 instytucji i tylko 21 firm - stan na 30.12.04). W Dreamlandzie w większości przypadków firmy są jednoosobowe, nie mają więc pracowników i tym samym nie wypłacają pensji. Z innych względów nie wypłacane są pensje urzędników, ponad 30% z nich nie otrzymuje pieniędzy. Czy ma to coś wspólnego z tym, że większość badanych (prawie 57%) uważa pieniądze za w ogóle niepotrzebne do życia w Dreamlandzie? Rozwiązaniem problemu mogłoby być powstanie kilku firm oferujących ciekawe produkty lub wprowadzenie obowiązku posiadania mieszkania. Tylko wtedy zarabianie pieniędzy będzie miało sens i przysłuży się polepszeniu kondycji gospodarki. Skoro dreamy nie są przydatne, to po co być aktywnym w życiu gospodarczym? Dla przyjemności? Owszem, ale jest to powód niewystarczający dla prawie połowy ankietowanych, oni aktywni nie są.

Kim są bogaci Dreamlandczycy

Opinia, że pieniądze nie są potrzebne wcale nie znaczy, że Dreamlandczycy ich nie posiadają. 50% respondentów na swoim koncie ma więcej niż 1000d. Majątek 7 osób (ponad 23%) przekracza 10.000d: czterech spośród nich wskazuje, że jest najbardziej aktywna w Weblandzie, 2 osoby wskazują Morland; 4 osoby mieszkają w Dreamlandzie dłużej niż trzy lata; 6, że interesuje ich gospodarka, tyle samo posiada własną firmę; 4 spośród najbogatszych mówi, że pieniądze nie są potrzebne w Dreamlandzie. Aby zarabiać, musimy mieć konto w Centralnym Banku Dreamlandu. Ten warunek spełnia 93% badanych. Samo posiadanie konta jednak nie wystarcza. Spora część osób, mimo iż je posiada, nie dokonało ani jednego przelewu.

Dreamland chce systemu gospodarczego

Rozbudzone przez Folkego G. Plęzsivlzciji - głównego twórcę systemu Triglav - nadzieje nie zgasły wraz z zaniechaniem prac. Prawie wszyscy mieszkańcy uważają, że system typu Triglav jest ważny dla gospodarki (29 z 30 pytanych) i niezmiennie wyczekują jego wprowadzenia. Prawie 70% badanych chciałoby wziąć udział w systemie. Biorąc pod uwagę to, że tylko 37% wykazuje zainteresowanie gospodarką, taki procent potencjalnych użytkowników wydaje się być bardzo duży. Dodatkowo nawet Ci, którzy nie planują wzięcia udziału w systemie uważają, że będzie to ważny składnik dreamlandzkiej gospodarki. Czas oczekiwania może wypełnić wzięcie udziału w innym przedsięwzięciu, mającym rozruszać gospodarkę - zamówieniach dworskich. Pomysł został ciepło przyjęty, stosunkowo niewiele osób jest sceptycznych, a kilka twierdzi nawet, że podobne inicjatywy mogłyby zastąpić system gospodarczy. Więcej o tym w artykule "Gospodarka z koroną w tle" w tym numerze BM.

Kto zarobi?

Szczyt listy najlepiej rozwijających się w przyszłości branż ankietowani zarezerwowali dla webmasteringu. Dlaczego? Niewiele jest stron powstałych na zlecenie, raczej właściciele firm robią strony samodzielnie (stąd też ich nie najlepszy poziom). Profesjonalna firma webmasteringowa mogłaby więc na prawdę dużo zarobić. Na drugiej pozycji branża informacyjna - słusznie, choć aktualnie ilość nie przekłada się na jakość. Dla branży budowlanej istotną barierę stanowi brak aktywnych burmistrzów miast i nieaktualne mapy. Ratunkiem dla firm tej branży może być powrót mody na posiadanie domów - działania w tym kierunku leżą więc w interesie budowlańców. Dodatkowo również zamówienia dworskie mają dotyczyć tej branży, więc szansa rozwoju faktycznie istnieje. Wprowadzenie testowych stron Triglava spowodowało powstanie firm spożywczych i transportowych. Ankietowani nisko ocenili możliwości rozwoju tych dziedzin, sugerując się faktem, że wprowadzenie systemu nie wyszło. Być może jednak przedstawiciele tych właśnie branż będą mogli zarobić startując w przetargach Dworu Królewskiego. Czego im serdecznie życzymy.

 
 
 
 
Jak zarobiłeś swoje pierwsze dreamy?
  
Kilku znanych Dreamlandczyków spytaliśmy o to, jak zarobili swoje pierwsze dreamy. Poniżej prezentujemy ich odpowiedzi:
 
Pavel markiz Svoboda - Lord Kanclerz, Sekretarz Heroldii, dziennikarz, pisarz:

Oczywiście swoje pierwsze dreamy otrzymałem w ramach kredytu bezzwrotnego. W tamtych czasach każdy nowy mieszkaniec dostawał taka zapomogę, wynosiła 200D. Jeśli chodzi o pierwsze pieniądze, które naprawdę zarobiłem, to było to honorarium od Wydawnictwa Plegolal za prace konkursowe. Będąc bardzo świeżym mieszkańcem Dreamlandu jedną z pierwszych rzeczy, jaką zrobiłem było wzięcie udziału w Dreamlandzkim Konkursie Literackim. Otrzymałem wyróżnienie i 20D, a moje prace opublikowano. Redaktor Naczelny Plegolalu, Bzerolek de Kakuć zaproponował mi dalszą współpracę w nowopowstałym Tygodniku Morlandzkim i odtąd przez wiele lat pracowaliśmy razem. Dziś ja sam jestem naczelnym Plegolalu, a pieniędzy za prace literackie nie dostaję od dawna :-)

  
baron Sneqiue - przedsiębiorca, obecnie aktywny w Wandystanie i Sarmacji:

Po przybyciu do Dreamlandu, do prowincji Blacklock (dziś Surmala), szybko zauważyłem, że nie istnieje żadna firma budowlana, a wśród mieszkańców panuje głód mieszkaniowy. Razem ze wspólnikiem założyłem firmę budowlaną Extebud - w ciągu miesiąca zarobiliśmy kilkaset dreamów - to były właśnie moje pierwsze pieniądze (nie licząc zapomogi), które nawiasem mówiąc zniknęły po uruchomieniu nowego CBD. 

 
JKM Artur I Piotr - król Dreamlandu, prawnik:

Moim pierwszym działaniem w Królestwie był list do Parlamentu Dreamlandzkiego z propozycją udzielenia Parlamentowi pomocy w uporządkowaniu dreamlandzkiego prawa (pisałem wówczas chyba o stanowisku Sekretarza Parlamentu). List ten trafił do eMBe, ówczesnego Prezydenta Weblandu, który "przechwycił mnie" na potrzeby Republiki. Tam też, zapewne przy pisaniu jakiegoś aktu prawnego, zarobiłem swoje pierwsze pieniądze. Natomiast za napisanie projektu Konstytucji Księstwa Morlandu dostałem od Księcia Geralta swoją jedyną prywatna nieruchomość, położoną w Morburgu.

 
sir Albon - Minister Finansów i Gospodarki, dziennikarz, poseł:

Mój pierwszy dream pożyczyłem z CBD, a dokładnie 1000 dreamów :). Nie pamiętam kto wtedy był prezesem CBD, ale jako całkiem nowy obywatel dostałem te 1000D po tygodniu starań ... później 9 miesięcy zajęło mi odda-nie tej sumy i nie dlatego, że nie chciałem wcześniej albo że nie miałem, ale dlatego, że nikt nie chciał tych pieniędzy z powrotem :))) W końcu udało mi się to oddać... Natomiast pierwszy dream zarobiony to płaca w Tygodniku Morlandzkim za jakieś zestawienia giełdowe.

  
W przyszłych numerach BM zamieszczać będziemy odpowiedzi kolejnych Dreamlandczyków. 
  
  
  
 
Opinie i adres kontaktowy
 
Jako że jest to pierwszy numer naszego magazynu jesteśmy szczególnie ciekawi państwa opinii na jego temat. Tym samym serdecznie prosimy o uwagi zarówno odnośnie kwestii merytorycznych jak i technicznych. Od przyszłego numeru w dziale MiszMasz zamieszczać będziemy najciekawsze listy do redakcji. Jeśli natomiast ktoś z państwa chciałby dołączyć do naszego - na razie bardzo skromnego - zespołu, to serdecznie zapraszamy! Adres do redakcji: xplore@poczta.onet.pl.
 
  

Kopiowanie artykułów lub ich części tylko za pisemną zgodą wydawnictwa.

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2005 Wydawnictwo Plateau.